zoœka, footbag, newsy, informacje, wydarzenia, triki, gracze, filmy, Warszawa
Strona główna
Wydarzenia
Triki
Warszawscy gracze
Rekordy Polski
Galeria video
Księga gości
Linki i bannery
Kup zośkę!
FORUM
Mapa serwisu


zoœka, footbag, newsy, informacje, wydarzenia, triki, gracze, filmy, Warszawa

Autorem strony jest Michał Biarda - Cod.

Kopiowanie jakichkolwiek elementów strony bez jego zgody zabronione.





Wydarzenia:

Remont 004 - Warszawa, 18-19.02.06
(12.03.2006 12:38)

Czwarta edycja Remontu rozpoczęła się dla mnie już w piątek, 17 lutego, a to za sprawą Nersa, którego miałem nocować podczas trwania zawodów i który przybył do Warszawki właśnie w piątek. Przyjechał wieczorkiem razem z ekipą Magicznego Strzelina, ale udało nam się ich zgubić po drodze do metra, dzięki czemu Michał O. nie wie, gdzie mieszkam, ufff. Dotarliśmy do mnie bezproblemowo. Ners nawet prawie pamiętał trasę. Pooglądaliśmy u mnie trochę footbagowych filmików, a później połowę niezośkowego filmu. Zrobiło się już późno, więc poszliśmy w kimacza.

Do Skateparku Kamuflage, w którym tradycyjnie już odbywa się Remont, dotarliśmy około 10. Po drodze dołączył jeszcze do nas Gobol. Wspominam o nim, żeby tekst był dłuższy, a nie dlatego, że go lubię. Na miejscu prawie nikogo jeszcze nie było. Z tego co pamiętam, grało tylko jedno kółeczko w składzie: Budzik, Chester, Ptaku i chyba ktoś jeszcze. Do grających prędko dołączyło Nersiwo. Ja się jeszcze trochę wstrzymałem, ale będąc w długich spodniach, założyłem sobie Rody. Kiedy wróciłem na miejsca shreda z przebieralni, ktoś ze śmiechem na ustach poprosił mnie, żebym zrobił Mobiusa. Na co ja oczywiście: "Nie ma sprawy. Pokażę Wam jak to się robi!". Wziąłem ptakowego Ilia Baga, szast prast i Mobiusik do ręki w pierwszej próbie, w długich gaciach. Owacjom nie było końca. Pokazałem wszystkim, kto jest najlepszym graczem Clip 2 Clip w Polsce. Niedługo po tym poszedłem ponownie do przebieralni i tym razem ubrałem się już do końca zośkowo. Z Setmanem zaczęliśmy sobie próbować Gyro Merlina. Cham zdusił go pierwszy. Props dla niego. Ja wtedy zfootedowałem jedengo, ale był brudny i miał niedexa. W międzyczasie na miejscówkę przyszła Asia. Natchnęła mnie i wykazała ogromną siłę woli, bo przez jakieś 20 minut próbowałem przy niej zdusić tego Gyro Merlina, a ona na to patrzyła. I jeszcze mnie dopingowała! No i w końcu się udało. Nowa czyściutka sześcioaddóweczka prosto do ręki i buziak od żony :). Mniej więcej wtedy wpadłem na pomysł nowego sick 3, które mogło dać mi wysoką pozycję na zawodach. Zbliżała się godzina startu Intermediate, więc poszedłem sobie poshredować z chłopakami, a Asia poszła sobie poshredować z dziewczynami, a prócz tego trochę poshredowaliśmy sobie razem. Tak właściwie to tego dnia dość dużo graliśmy we dwójkę i zaciekawił się nami jakiś gościu z kamerką. Jeśli kiedykolwiek dowiemy się, kto to był i udostępni nam materiał, zobaczycie kilka mocnych przejazdów :D.

Byłem jednym z sędziów Intermediate Freestyle, więc miałem dobry widok na zmagania młodych graczy. Zdecydowanie najlepiej zaprezentował się w eliminacjach Bartek Bubula, pseudonim Bobek, reprezentant Strzelina. Z rutyną jaką zaprezentował mógłby pokusić się o grę w Open i może nawet zakwalifikowałby się do finału. Na scenie mieliśmy okazję zobaczyć dwóch graczy, dla których Remont był pierwszymi zawodami w życiu. Myślę, że obaj kuzyni (tak, tak, są kuzynami, a nie tak jak zapowiedział ten okropny Debet, braćmi) Przemek i Maciek Pietrzyccy z Lubaczowa wyrosną na dobrych graczy. Widać, że mają szybkie nogi. Do tego fajnie, że grają na dwie strony. Maciek wszedł do finału. Przemkowi niestety się nie udało, gdyż trochę nadropował, ale wierzę, że następnym razem będzie lepiej. Do kolejnej rundy, raczej bezproblemowo zakwalifikował się również Maciek Niczyporuk. W eliminacjach mieliśmy dwóch graczy z Warszawy. Krzysiek Sobótka dobrze zaczął, ale potem nogi wręcz mu się plątały i nic dobrego z jego rutyny nie wyszło. Dawid Jagielski zagrał naprawdę fajnie i dołączył do grona finalistów.

Niedługo po graczach Intermediate na scenie mogliśmy zobaczyć dziewczyny, które rywalizowały ze sobą w konkurencji Women Freestyle. Były to trzy Gosie: Szpulecka, Nycz i Olędzka. Tutaj nie było niespodzianek i kobietki ukończyły swoje zmagania w takiej kolejności jak je wymieniłem przed chwilą.

Nie nacieszyłem się długo odpoczynkiem od sędziowania i hardcore shredem, gdyż niedługo po dziewczynach przyszedł czas na Open Freestyle. Jeśli dobrze pamiętam, startowało czternastu graczy w dwóch grupach. Poziom był wysoki i wyrównany. Według mnie (i innych sędziów chyba też, bo ukońcczył eliminacje z pierwszym miejscem w swojej grupie), najlepiej zaprezentował się Michał Ostrowski. Obrońca tytułu sprzed roku, czyli Szymon Pozdrawiam Kałwak, trochę nie wpasował się na początku w muzykę, co wybiło go z rytmu i miał kilka niepotrzebnych dropów na prostych trikach, ale i tak zagrał przyzwoicie. Na lajcie pojechała też inna gwiazda polskiego footbagu, czyli Damian Bestia Piechocki. Z Warszawiaków najciekawszą rutynę zaprezentował Wiktor Dębski. Prócz niego do finału weszło jeszcze dwóch "naszych": Janek Tarnowski oraz Chester Jamski. Rutynami, które były bardziej postawione na technikę i ilość trików niż na artystykę, miejsce w drugiej turze rozgrywek zapewniły sobie dwa młode talenty: Marcin Bujko z Góry oraz Arek Dudziński ze Słupska. W finale znalazł się jeszcze Damian Gielnicki, który przygotował fajną rutynkę do ciekawej muzyki, ale trochę zdropował. Do szczęśliwego grona dołączył również Tomek Ostrowski, który zagrał do wspaniałego Paso, ale zośka spadła mu o kilka razy za dużo na podłogę. Opisując zmagania graczy Open Freestyle, nie sposób nie wspomnieć o biednym Staroniu, który zaczął swą rutynę fenomenalnie, ale po około trzydziestu sekundach gry (bez dropa!) wysiadł sprzęt muzyczny i Marcin musiał przerwać swój występ. Dostał później oczywiście drugą szansę, ale to już nie to samo. Pechowo zakończyła się również rutyna Kamila Hucała, który musiał zejść ze sceny z powodu łapiących skurczy w nogach.

Skatepark był nam udostępniony tylko do jakiejś 17, więc po graczach Open musieliśmy się zwijać. Wpierw poszliśmy z Nersem i Gobolem coś wszamać, a później porozjeżdżaliśmy się do domów. Plan był taki, żeby w domach się oporządzić, potem ja i Ners mieliśmy przyjechać do Gobola, chwilę u niego posiedzieć i razem ruszyć do Fresha, gdzie odbywało się afterparty. Tak też zrobiliśmy, tyle tylko, że "trochę" przerodziło się w kilka godzin. Jak już dotarliśmy do klubu (trasy nie będę opisywał, bo się wstydzę), powitała nas niemiła niespodzianka, czyli długaśna kolejka, w której przestaliśmy jakieś pół godziny. Do środka i tak nie weszliśmy, bo Ners nie miał jeszcze wyrobionego dowodu, a na legitymację szkolną ten duży pan nie chciał go wpuścić. Nie przejęło nas to jednak zbytnio. Zdążyliśmy na ostatnie metro i pojechaliśmy spać.

Gdy drugiego dnia przyjechałem z Nersem o 10 na miejscówkę, nie zastaliśmy prawie nikogo. Ludzi można było policzyć na palcach jednej ręki. Zacząłem z Szymonem ćwiczyć rutynę do Double Freestyle, ponieważ dzień wcześniej wpadliśmy na cudowny pomysł, żeby zagrać razem w zawodach. Trening szedł nam całkiem nieźle. Ciekawą akcją był Nemesis, który Ners sobie wrzucił od tak sobie podczas jednej z prób rutyny. Gdy tak sobie graliśmy, w skateparku namnożyło się ludzi. Widać było, że część z nich poćwiczyła poprzedniego dnia karate. Skończyliśmy z Nersem nasze próby i poszliśmy sobie jeszcze trochę poshredować przed finałami Inter.

W drugiej turze zmagań graczy średniozaawansowanych zobaczyliśmy tylko trzy rutyny. Z niewiadomych mi przyczyn na miejscówkę nie przybył Jagiel. Te trzy przejazdy, które mieliśmy okazję oglądać, a ja miałem okazję sędziować, były bardzo wyrównane. Bobek nie zostawił wszystkich w tyle, tak jak w eliminacjach. Ostatecznie wskoczył na najniższy stopień podium. Drugie miejsce wywalczył sobię Maciek, a najlepiej sędziowie ocenili Macieosa.

Zdecydowanie więcej emocji dostarczyli publiczności (o tak, przyszło pooglądać nas trochę niegraczy; pozdrawiam Kamila, Karolinę oraz Anię, jej mamę i chłopaka) gracze Double Freestyle. Na sam początek organizatorzy zdecydowali się wystawić najlepszą parę, co trochę wszystkich zdziwiło, no ale poszedłem z Nersem na scenę i zaczął się show! Bardzo miło wspominam ten występ, pomimo tego, że robiąc Ripwalk b2b wywaliłem się na dupsona :). Z relacji świadków wynika, że nasza rutyna wyglądała fajnie. Był to mój debiut na doublowej scenie i wielkie pięć dla Szymona, że namówił mnie na to. Zaraz po nas wystąpiła Gosia Szpulecka z Piechem. Zagrali na podobnym do mnie i Nersa poziomie, jeśli chodzi o technikę, ale artystykę mieli według nas słabszą. Nie rozumiem, czemu wyprzedzili nas w ogólnej klasyfikacji. Chyba zgłoszę tę sprawę do prokuratora lub do PSFu. Dwie kolejne pary to był prawdziwy Double Freestyle. Ładne, przygotowane rutyny pokazali nam najpierw Gosia Nycz i Wiktor, a później bracia Ostrowscy. Niespodzianki nie było i Ostrowski Band zajął pierwsze miejsce, a para z Wilanowa drugie.

W sędziowanie finałów Open Freestyle już nie dałem się wrobić. Musiałem trochę poćwiczyć i porozgrzewać się przed moimi występami w Sick 3 i Shred 30. Właśnie z tego powodu nie patrzyłem dość szczegółowo na wszystkie rutyny. To, co pamiętam to wspaniały przejazd Gielnika (bodajże na jednego dropa), Montage na końcu rutyny Piecha, świetnie zgrany z muzyką i z małą ilością dropów przejazd Tomka Ostrowskiego oraz stojącą na wysokim poziomie rutynę Nersa, niestety z paroma dropami.

Wkrótce nadeszła pora na konkurencję, w której miałem nadzieję wreszcie dobrze wypaść, czyli Shred 30. Wystąpiło wielu graczy. Chyba coś koło 12. Poziom był zaskakująco wysoki. Najelpsi przekroczyli granicę 170 punktów, a aż 6 osób miało więcej niż 150 punktów! Ci, którzy to wszystko liczyli, mieli nie lada orzech do zgryzienia. Różnice pomiędzy poszczególnymi graczami były bardzo malutkie. Między złotym medalistą a srebrnym było zaledwie 0,4 punkta, a między brązowym medalistą a graczem, który zajął czwarte miejsce jedynie 0,1! Polecam obejrzeć filmik z naszymi zmaganiami, który znajduje się w Galerii.

Niedługo po Shredzie 30 miał miejsce Sick 3. Podobnie jak w poprzedniej konkurencji, wystąpiło bardzo wielu zawodników i ponownie rozgrywki stały na bardzo wysokim poziomie. Większość graczy pozaliczała swoje próby, mimo tego, że organizatorzy dali nam tylko 5 pokusów. Mój występ był dość dramatyczny. Nie miałem jeszcze nic sklejonego, gdy miałem już wykorzystane 4 próby. W ostatniej udało mi się wydusić mój wymyślony wczoraj siczek, ale odchyliło mnie po nim do tyłu i nie złapałem baga do ręki. Na szczęście jakaś ukryta siła drzemiąca w mojej prawej nodze kopnęła energicznie zośkę hen do góry i mogłem bezpiecznie złapać ją w dwie dłonie. Kto co skleił, napiszę na końcu. A zresztą, możecie sami sobie powiedzieć, co zrobili poszczególni gracze, oglądając filmik z tej konkurencji, który udostępniony jest w Galerii.

Na samym końcu zawodów został zorganizowany nieoficjalny Big 1. Padlo kilka "smacznych" trików, które wymienie w wynikach.

Kończąc tę relację, chciałbym podziękować organizatorom za kolejny Remont. Wydaje mi się, że tym razem wyszedł on trochę lepiej niż rok temu. Podobnie jak reszta występujących graczy, czekam na kolejną edycję. Ciekawe, czy wreszcie przyjadą Czesi ;). Nie opiszę, co się działo wieczorem w niedzielę i w poniedziałek rano, bo nic ciekawego u mnie i u Nersa się nie działo, a poza tym już mi się trochę sprzykrzyło to pisanie. Całkiem długa relacja wyszła :).

A oto wyniki (niestety niepełne):

Intermediate Freestyle:
1. Maciek Niczyporuk (Białystok)
2. Maciek Pietrzycki (Lubaczów)
3. Bartosz Bubula (Strzelin)
4. Dawid Jagielski (Warszawa)

Women Freestyle:
1. Gosia Szpulecka (Wrocław)
2. Gosia Nycz (Warszawa)
3. Gosia Olędzka (Strzelin)

Double Freestyle:
1. Michał Ostrowski & Tomek Ostrowski (Strzelin & Strzelin)
2. Wiktor Dębski & Gosia Nycz (Warszawa & Warszawa)
3. Damian Piechocki & Gosia Szpulecka (Police & Wrocław)
4. Szymon Kałwak & Michał Biarda (Wrocław & Warszawa)

Open Freestyle:
1. Tomek Ostrowski (Strzelin)
2. Damian Gielnicki (Nowe Miasto)
3. Szymon Kałwak (Wrocław)

Shred 30:
1. Damian Gielnicki (Nowe Miasto) 173,2
2. Kamil Hucał (Lublin) 172,8
3. Szymon Kałwak (Wrocław) 160,13
4. Damian Budzik (Wrocław) 160,03
5. Wiktor Dębski (Warszawa) 159
6. Michał Biarda (Warszawa) 153

Sick 3:
1. Szymon Kałwak (Wrocław)
Fury > Dimmiest > Food Processor
2. Michał Biarda (Warszawa)
Dorshatrix > Toe Blur > Pixie Merlin
3. Damian Piechocki (Police)
Blurry whirl > Whirlwind > Spinning Paradox Blender
4. Wiktor Dębski (Warszawa)
Blurry Whirl > Voodoo > Merlin
5. Tomek Ostrowski (Strzelin)
Ripped Warrior > Paradox Torque > Far Blender
6. Marcin Bujko (Góra)
Phoenix > Food Processor > Paradox Torque
7. Damian Budzik (Wrocław)
Blurry Whirl > Food Processor > Paradox Blender

Big 1 (nieoficjalny):
1. Wojciech Jamski (Warszawa)
Blurriest Swirl
2. Michał Biarda (Warszawa)
Dorshanatrix
3. Szymon Kałwak (Wrocław)
Nemesis
4. Damian Gielnicki (Nowe Miasto)
Double Spinning Paradox Whirl
5. Kamil Hucał (Lublin)
Blurry Miraging Dziwactwo


Powrót


ZAPRZYJAŹNIONE STRONY:

Forum | Matematyka

KATALOGI:

Katalog Stron | Katalog stron | Katalog Stron SEO

jestem w katalogu Katalog Ciekawych Stron - Zapraszamy! Katalog stron Przyjazny katalog stron katalog stron Katalog stron

GOOGLE PAGERANK:

This is my Google PageRank™ - SmE Rank free service Powered by Scriptme